Samotność
Och, czy może coś bardziej wybuchnąć
niż granat?
Tysiącem czarnego śrutu,
gejzerem posoki
wysączonej z ust,
ciemną limfą cierpkości,
toksyną
dzikiego bzu?
Chyba tylko samotność.
Tak porażająca
i nagła,
że dać ją poznać po sobie
to jakby
w ręce własnych dzieci
włożyć odbezpieczony owoc
granatu,
wyszarpnąć zawleczkę ich snu.
Z tomu W wielkim...
Jak powstaje wiersz
Ona już śpi
jest syta
będzie trawiła
własną wszędobylskość
kolejny dzień
dopełnił się
zmęczeniem
On z jazgotu zdarzeń
wieczorem budzi się w pustce
przegląda chwilę po chwili
i wyciąga sieć
Patrzy na jej spokojny sen
i srebrną rybę klęski
przelewa z niczego
na papier
Wizja
Jest brzeg tak cienki jak mojej ironii
Srebrna symfonia tłumiona daremnie
I jest fistułek rzężących boleśnie
Chór...
Werbel czasu drży przed ostatnim ziarenkiem piasku
Nad głowami tłumu wahadło uchyla się
Przed koszmarnym snem bezczynności
Za orkiestrą biegną chłopcy
O ciałach nagich pod powieką starców
Dziewczęta uginają się pod ciężarem bluzek
Pełnych od jabłek
Słychać...
Jak powstaje wiersz
Ona już śpi
jest syta
będzie trawiła
własną wszędobylskość
kolejny dzień
dopełnił się
zmęczeniem
On z jazgotu zdarzeń
wieczorem budzi się w pustce
przegląda chwilę po chwili
i wyciąga sieć
Patrzy na jej spokojny sen
i srebrną rybę klęski
przelewa z niczego
na papier
Trzcina
Fermentują we mnie wszystkie cukry świata,
jego nadobność, piękno i dobro, zachwyty i splendory,
uroda życia.
Cała nadzieje spala się na gorzki karmel.
Tak musi być -
trzcina Pascala nie jest trzciną cukrową,
słodyczy w niej tyle
co nic.
Apel
Markowi Pieczarze Poezja Siedzę na wsi. Już sierpień. Dobiegają żniwa.
Odepchnięty od stołu
okradziony z pragnienia
smagany w najczulsze siedlisko krwi
porażony dotykiem neurastenii
pozbawiony przywileju przemocy
strącony ze szczytu
i z piersi pachnących Kalifornią
wypędzony z przedsionka pochwy
zakneblowany ersatzem poezji
spięty ostrogą miłości
i ściągnięty za uzdę w pół skoku
uciekający po strzaskanym szkle
ukrywający sięKrótki szkic o życiu i twórczości Jerzego Górzańskiego
powstaje z samotności
której się wstydzimy
albo
której wciąż nie przyjmujemy
do wiadomości
która jest ponad wszystkim
choć na co dzień blaknie (na moment,
oczywiście tylko na moment) w obliczu bylewszystkiego
dawniej
tej samotności mieliśmy
wiele do zawdzięczenia mieliśmy
świadomość że z niej zrobimy wiersz
że bez niej trudno byłoby pisać
dzisiaj cena...Żniwa
Dom, żona, dzieci - z dala. Słońce opowiadam.
I pojawia się w blasku ta litewska grzywa...
Zaraz potem Różewicz. I Ziemianin Adam...
Styczeń zakuty w dyby. Kawiński z Śliwiakiem,
Bursa, Wojaczek, Ratoń, Jerzyna, Żernicki,
Stachura pląsa z Brunem dziwnym kujawiakiem...
Górec z Nikosem... Herbert... chochoł i... Krynicki.
A za żniwnym kombajnem w sukmanę...